Od 1 września 2026 r. szkoły podstawowe będą funkcjonować według nowych przepisów dotyczących telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych. Ustawa wprowadza zakaz korzystania z telefonów przez uczniów podczas pobytu na terenie szkoły, ale jednocześnie pozostawia dyrektorowi wybór sposobu organizacji całego systemu. Jeżeli szkoła zdecyduje się utworzyć miejsce przechowywania telefonów, musi ono zapewniać bezpieczeństwo urządzeń oraz ochronę prawa uczniów do prywatności.

W praktyce szkoły najczęściej rozważają dwa modele. Pierwszy to szkolny depozyt telefonów. Drugi to zamykane etui na telefon, nazywane również saszetkami na telefon, które pozwalają ograniczyć korzystanie z urządzeń bez tworzenia centralnego miejsca przechowywania.

Na pierwszy rzut oka oba rozwiązania mogą wydawać się podobne. W rzeczywistości różnią się przede wszystkim kosztami organizacyjnymi.

Koszt pierwszy – infrastruktura

Najłatwiej policzyć koszt zakupu wyposażenia.

Szkoła organizująca depozyt musi przygotować miejsce do przechowywania nawet kilkuset urządzeń. W zależności od wybranego rozwiązania oznacza to zakup szafek, skrytek, organizerów, systemów oznaczeń oraz zabezpieczeń. Średniej jakości szafki oznaczają najczęściej znaczne wydatki.

To jednak dopiero początek wydatków.

Koszt drugi – miejsce w szkole

Każdy depozyt zajmuje przestrzeń.

Telefony trzeba codziennie przyjmować, przechowywać i wydawać. Oznacza to konieczność wygospodarowania odpowiedniego miejsca – w sekretariacie, holu, bibliotece lub innym pomieszczeniu.

Im większa szkoła, tym większa liczba urządzeń i większa powierzchnia potrzebna do sprawnej obsługi.

W wielu placówkach już samo znalezienie odpowiedniego miejsca stanowi wyzwanie organizacyjne.

Czy telefony mogą być przechowywane w klasach?

Często pojawia się pytanie, czy telefony w depozycie mogłyby po prostu pozostać w salach lekcyjnych.

W praktyce rozwiązanie to sprawdza się jedynie tam, gdzie uczniowie przez cały dzień uczą się w jednej klasie.

Wiele szkół podstawowych pracuje jednak inaczej. Uczniowie przemieszczają się pomiędzy salami.

W takiej sytuacji pojawiają się dwa problemy.

Po pierwsze, telefony pozostawione w pustych salach wymagają odpowiedniego zabezpieczenia.

Po drugie, uczniowie nie powinni samodzielnie przenosić telefonów pomiędzy kolejnymi lekcjami. Celem nowych przepisów jest zakaz korzystania z telefonów podczas pobytu w szkole. Gdyby uczniowie zabierali urządzenia przy każdej zmianie sali, telefony byłyby ponownie dostępne podczas przemieszczania się po budynku.

Z tego względu szkoły decydujące się na depozyt najczęściej organizują jedno centralne miejsce przechowywania urządzeń.

Koszt trzeci – czas pracy

Największym kosztem depozytu bardzo często nie są szafki, lecz codzienna obsługa.

Każdego dnia telefony trzeba:

Do tego dochodzą pomyłki, spóźnienia uczniów, wcześniejsze wyjścia ze szkoły czy zgłoszenia rodziców.

W szkole liczącej 600 uczniów oznacza to około 1200 operacji każdego dnia – przyjęć i wydań urządzeń.

Nawet przy założeniu, że obsługa jednego telefonu trwa średnio jedną minutę (co, przy konieczności odnalezienia konkretnego urządzenia spośród sześciuset, jest założeniem optymistycznym), daje to około 10 godzin pracy dziennie, czyli około 50 godzin tygodniowo poświęconych wyłącznie na funkcjonowanie depozytu.

Szczegółowe wyliczenia przedstawiamy tutaj:

Koszt czwarty – odpowiedzialność

Organizacja depozytu oznacza również konieczność zarządzania ryzykiem.

Jeżeli szkoła tworzy miejsce przechowywania telefonów, ustawa nakłada obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa przechowywanych urządzeń oraz ochrony prawa uczniów do prywatności.

W praktyce mogą pojawić się sytuacje takie jak:

Każda taka sytuacja oznacza dodatkową pracę dyrektora oraz pracowników szkoły. W zależności od okoliczności mogą również pojawić się roszczenia oceniane na podstawie przepisów prawa cywilnego.

Temat odpowiedzialności szerzej omawiamy tutaj:

Koszt piąty – ubezpieczenie

Przed uruchomieniem depozytu warto również sprawdzić zakres ochrony ubezpieczeniowej.

Nie każda polisa obejmuje mienie pozostawione do przechowania. W zależności od warunków umowy może okazać się konieczne rozszerzenie ochrony lub zmiana zakresu ubezpieczenia.

To kolejny element całkowitego kosztu organizacji depozytu, który warto uwzględnić jeszcze przed podjęciem decyzji o wyborze konkretnego rozwiązania.

Model oparty na zamykanych etui (saszetkach)

Alternatywą dla depozytu jest model wykorzystujący zamykane etui na telefon, określane również jako saszetki na telefon.

Różnica polega na tym, że telefon przez cały dzień pozostaje przy uczniu. Nie trafia do szkolnego depozytu i nie wymaga codziennego przyjmowania ani wydawania.

Uczeń nie może jednak korzystać z urządzenia. Etui pozostaje zamknięte do momentu przyłożenia go do bazy odblokowującej. Bazy mogą być zamontowane w wyznaczonych miejscach szkoły lub mieć formę mobilną i pozostawać do dyspozycji nauczycieli, gdy zachodzi potrzeba odblokowania telefonu.

Dzięki temu szkoła osiąga ten sam cel – uniemożliwia korzystanie z telefonu podczas pobytu w szkole – bez konieczności organizowania centralnego depozytu.

Saszetka, etui na telefon dla szkół

Jak wygląda to w praktyce pokazujemy tutaj:

Jakie koszty eliminuje model oparty na etui?

Największą zaletą zamykanych etui nie jest samo blokowanie telefonu, ale uproszczenie organizacji pracy szkoły.

W tym modelu szkoła nie musi:

Telefon pozostaje przez cały czas przy właścicielu, natomiast szkoła kontroluje jedynie możliwość jego używania.

W praktyce oznacza to znacznie mniej obowiązków organizacyjnych.

Depozyt czy etui (saszetki)? Porównanie

KryteriumDepozytEtui / saszetki
Zakup infrastrukturyWymaganyNie
Wydzielenie miejsca w szkoleWymaganeNie
Codzienna obsługa telefonówTakNie
Kolejki przed i po lekcjachWystępująNie występują
Ewidencja urządzeńNajczęściej koniecznaNie
Czas pracy pracownikówWysokiNiewielki
Problem zmiany sal lekcyjnychTakNie
Odpowiedzialność szkoły za urządzeniaTakNie
Telefon pozostaje przy uczniuNieTak
Korzystanie z telefonu w czasie zajęćNieNie

Jeżeli porównujesz wszystkie dostępne rozwiązania, przeczytaj również:

Kiedy depozyt może być dobrym rozwiązaniem?

Depozyt nie jest złym rozwiązaniem. W wielu szkołach może sprawdzić się bardzo dobrze, szczególnie gdy liczba uczniów jest niewielka, a szkoła dysponuje odpowiednim miejscem oraz personelem do codziennej obsługi.

W dużych szkołach liczących kilkaset uczniów sytuacja wygląda jednak inaczej. Wraz ze wzrostem liczby urządzeń rośnie liczba czynności wykonywanych każdego dnia, czas potrzebny na ich obsługę oraz koszty organizacyjne.

Dlatego przed wyborem konkretnego rozwiązania warto przeanalizować nie tylko cenę zakupu, ale całkowity koszt funkcjonowania systemu przez kolejne lata.

Co warto policzyć przed podjęciem decyzji?

Przed wdrożeniem nowych przepisów warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań.

Odpowiedzi na te pytania pozwalają ocenić rzeczywisty koszt każdego modelu organizacyjnego.

Podsumowanie

Koszt szkolnego depozytu to znacznie więcej niż zakup szafek.

To również konieczność wygospodarowania miejsca, codzienna obsługa setek urządzeń, czas pracy pracowników, przygotowanie procedur, analiza zakresu ubezpieczenia oraz zarządzanie ryzykiem związanym z przechowywaniem telefonów.

Model wykorzystujący zamykane etui (saszetki) na telefon eliminuje większość tych obowiązków. Telefon pozostaje przy uczniu, ale nie może być używany bez odblokowania przy pomocy dedykowanej bazy odblokowującej. Szkoła nie tworzy depozytu, nie organizuje wydawania urządzeń i nie angażuje pracowników w codzienną obsługę setek telefonów.

Ostatecznie wybór należy do dyrektora szkoły. Warto jednak podejmować go, analizując nie tylko koszt zakupu rozwiązania, ale przede wszystkim jego wpływ na codzienne funkcjonowanie szkoły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *