Czy zamykane saszetki na telefon naprawdę działają, czy uczniowie po prostu przyniosą drugi aparat? Sprawdzamy dane z największych badań nad zakazem telefonów w szkołach – USA, Wielka Brytania, Szkocja.


Czy pomimo wdrożenia nowych rozwiązań, uczniowie obejdą zakaz korzystania z telefonów? To jedno z pierwszych pytań, jakie pada na każdym zebraniu rady rodziców i w każdej rozmowie z dyrektorem rozważającym wdrożenie zamykanych saszetek: a co, jeśli uczeń po prostu nie włoży telefonu do środka? Albo przyniesie drugi, tańszy aparat na pokaz, a właściwy zostawi w kieszeni?

To uczciwe pytanie i zasługuje na uczciwą odpowiedź opartą na danych – nie na marketingowej obietnicy, że problem nie istnieje, tylko na tym, co faktycznie pokazują największe dotychczasowe badania nad zakazem telefonów w szkołach.

Krótka odpowiedź: tak, teoretycznie da się obejść

Żaden system – ani saszetka, ani depozyt, ani szafka – nie jest w stanie fizycznie zagwarantować, że uczeń nie ma przy sobie żadnego urządzenia. Dyrektor nie może przeszukiwać uczniów ani ich rzeczy osobistych, a to oznacza, że zdeterminowany uczeń zawsze znajdzie sposób, by spróbować obejść zasady – niezależnie od tego, jakie rozwiązanie techniczne wybierze szkoła.

Pytanie nie brzmi więc „czy da się obejść system”, bo odpowiedź zawsze będzie częściowo twierdząca. Właściwe pytanie brzmi: który system w praktyce najskuteczniej ogranicza pokusę i realnie zmienia zachowanie większości uczniów? Na to pytanie odpowiadają już konkretne, duże badania.

Co pokazują największe badania

Największe jak dotąd badanie nad zakazem telefonów w szkołach, przeprowadzone przez zespół naukowców z uczelni należących do amerykańskiej Ligi Bluszczowej, objęło dane z ponad 40 tysięcy szkół w Stanach Zjednoczonych korzystających z zamykanych saszetek. Wyniki są jednoznaczne w jednym kluczowym punkcie: aktywność telefoniczna na terenie szkół spadła gwałtownie po wprowadzeniu saszetek, a sygnały GPS z telefonów uczniów spadły o 30 procent.

To są dane z lokalizacji urządzeń, nie deklaracje uczniów – trudno o bardziej obiektywny miernik tego, czy system faktycznie ogranicza korzystanie z telefonu w ciągu dnia.

Drugie źródło, ankiety nauczycielskie z tego samego nurtu badań, pokazuje jeszcze wyraźniejszą zmianę zachowań: odsetek uczniów przyznających się do korzystania z telefonu w klasie w celach prywatnych spadł z 61 do 13 procent w szkołach, które wprowadziły całodniowy zakaz wspierany saszetkami.

Niezależne badanie brytyjskie, obejmujące szkoły średnie w Birmingham, Leicester, Londynie i Manchesterze, poszło o krok dalej i powiązało zakaz z wynikami w nauce: wyniki testów wzrosły o ponad sześć punktów procentowych w szkołach, które wprowadziły zakaz telefonów, pod warunkiem szerokiego przestrzegania zasad. Co istotne, najbardziej zyskali uczniowie osiągający dotąd słabsze wyniki i pochodzący z rodzin o niższych dochodach.

Edynburg: konkretne liczby poparcia po pilotażu

Szczególnie wymowne są dane z pilotażowego programu w szkołach Edynburga, gdzie po wprowadzeniu zamykanych saszetek przeprowadzono szeroko zakrojoną konsultację społeczną z udziałem niemal 14 tysięcy respondentów. Wyniki pokazują wysoki poziom akceptacji systemu wśród dorosłych bezpośrednio obserwujących jego działanie: około 97 procent pracowników szkół i 94 procent rodziców poparło ograniczenie dostępu uczniów do telefonów, w tym zamykanie ich w saszetkach.

To poparcie nie wzięło się znikąd – wynikało z bezpośredniej obserwacji, jak system działa na co dzień w realnych warunkach szkolnych, łącznie z pytaniem o to, czy uczniowie próbują go obchodzić.

A co z uczniami, którzy mimo wszystko spróbują obejść zasady?

Brytyjski raport komisji edukacji, obejmujący ankietę wśród 900 szkół korzystających z systemów zamykanych saszetek, pokazuje, że 83 procent szkół zaobserwowało poprawę zaangażowania uczniów, 74 procent odnotowało lepsze zachowanie, a 65 procent – wzrost wyników w nauce. To dane zbierane już po wdrożeniu, a więc uwzględniające realne próby obchodzenia systemu, jakie nieuchronnie się zdarzają.

Jeśli uczeń zostanie przyłapany z telefonem poza saszetką – niezależnie czy to ten sam aparat, czy dodatkowy – sytuacja jest taka sama, jak przy złamaniu jakiejkolwiek innej zasady szkolnej. Szkoła stosuje środki przewidziane w statucie: rozmowę wychowawczą, uwagę, naganę, w skrajnych przypadkach wpływ na ocenę z zachowania. Polska ustawa nie pozwala na konfiskatę sprzętu ani przeszukiwanie uczniów – te same ograniczenia dotyczą każdego modelu organizacyjnego, nie tylko saszetek.

Co ciekawe, najnowsze, precyzyjnie zaprojektowane badanie ekonomiczne obejmujące dane krajowe ze Stanów Zjednoczonych wskazuje również na efekt, o którym rzadziej się mówi: w pierwszym roku po wdrożeniu liczba incydentów dyscyplinarnych rośnie, a subiektywne samopoczucie uczniów chwilowo spada – co jest spójne z krótkoterminowym zaburzeniem rutyny. To ważna, uczciwa informacja: pierwszy okres adaptacji bywa trudny, zanim nowa norma się ustabilizuje. W kolejnych latach efekty dotyczące samopoczucia stają się pozytywne, a liczba incydentów dyscyplinarnych spada.

Dlaczego to wciąż lepsze rozwiązanie niż brak jakiegokolwiek systemu

Porównajmy realistycznie trzy scenariusze, przed którymi stoi dyrektor:

Brak żadnego systemu, tylko zakaz w statucie. Uczeń trzyma telefon w kieszeni przez cały dzień. Jedyna bariera to jego własna decyzja, by go nie wyciągnąć. Brak jakiejkolwiek widocznej oznaki przestrzegania zasad i brak naturalnego punktu kontroli.

Depozyt centralny. Telefony trafiają do jednego miejsca rano i wracają po lekcjach. Ten model ma dokładnie to samo ryzyko obejścia, o którym mowa wyżej – uczeń może po prostu nie oddać telefonu, albo oddać stary, nieużywany aparat, a właściwy zatrzymać przy sobie. Depozyt bazuje na tej samej zasadzie dobrowolnego zgłoszenia urządzenia co każdy inny system, więc nie jest pod tym względem bardziej szczelny niż saszetka. Dodatkowo przenosi na szkołę odpowiedzialność za setki prywatnych urządzeń każdego dnia.

Zamykana saszetka noszona przez ucznia. Telefon pozostaje przy uczniu przez cały dzień – więc szkoła nie przejmuje za niego odpowiedzialności – a jednocześnie widoczna, fizyczna saszetka daje naturalny, łatwy do sprawdzenia sygnał przestrzegania zasad. Dane z GPS i ankiet nauczycielskich, przytoczone wyżej, pokazują, że to przekłada się na realny, mierzalny spadek korzystania z telefonu w ciągu dnia szkolnego.

Żaden z tych trzech modeli nie daje stuprocentowej gwarancji. Ale dane konsekwentnie pokazują, że fizyczna bariera w postaci saszetki daje znacząco wyższy poziom przestrzegania zasad niż poleganie wyłącznie na zapisie w statucie.

Dodatkowe metody wspierające przestrzeganie zasad

Sama saszetka to skuteczny, ale nie jedyny element systemu. Klientom Strefa Offline proponujemy dodatkowy zestaw rozwiązań organizacyjnych, które – wdrożone razem z saszetkami – dodatkowo podnoszą poziom przestrzegania zasad i zniechęcają do prób ich łamania. Obejmuje to m.in. wsparcie przy tworzeniu zapisów do regulaminu szkolnego, sugestie dotyczące komunikacji zasad uczniom i rodzicom na starcie roku szkolnego oraz rekomendacje dotyczące prostych procedur kontrolnych, które nie wymagają od nauczycieli przeszukiwania uczniów ani nadmiernego zaangażowania w codzienny nadzór.

Szczegóły takiego wsparcia ustalamy indywidualnie z każdą szkołą przy składaniu zapytania o ofertę.

Najczęstsze pytania

Czy szkoła może skontrolować, czy uczeń ma przy sobie drugi telefon?
Nie. Ustawa nie daje szkole prawa do przeszukiwania uczniów ani ich rzeczy. Egzekwowanie zakazu opiera się na obserwacji, zasadach statutowych i konsekwencjach wychowawczych – niezależnie od wybranego modelu organizacyjnego.

Czy to oznacza, że saszetki nie mają sensu, skoro można je obejść?
Nie – dane z największych dotychczasowych badań pokazują wyraźny, mierzalny spadek korzystania z telefonu w szkołach stosujących saszetki, mimo że żaden system nie eliminuje ryzyka obejścia w stu procentach.

Czy pierwsze tygodnie po wdrożeniu są trudniejsze?
Tak, dane wskazują na krótkoterminowy wzrost liczby incydentów dyscyplinarnych i chwilowy spadek samopoczucia uczniów w pierwszym roku, zanim nowa norma się ustabilizuje. W kolejnych latach te efekty odwracają się na korzyść.

Co się dzieje, jeśli uczeń zostanie przyłapany z telefonem poza saszetką?
Szkoła stosuje środki przewidziane w statucie – te same, które dotyczą każdego innego naruszenia zasad szkolnych. Konfiskata sprzętu i przeszukiwanie ucznia nie są dozwolone.

Powiązane artykuły


Szukasz rozwiązania, które ułatwia codzienne egzekwowanie zakazu bez przejmowania przez szkołę odpowiedzialności za prywatne telefony uczniów? Sprawdź etui na telefon dla szkół Strefy Offline – w ofercie znajdziesz również wsparcie przy wdrożeniu i dodatkowe metody zwiększające poziom przestrzegania zasad.

Źródła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *